Jednym z najbardziej znanych w Polsce pisarzy fantasy jest bez wątpliwości Andrzej Sapkowski. Stworzone przez niego uniwersum znane z sagi o wiedźminie kojarzą nie tylko wielbiciele gatunku. Ba, nawet moja mama wie, kim jest Geralt. Sapkowski jest również świetnie znany nie tylko na rodzimym podwórku, ale również za naszą wschodnią granicą. A może tam jest nawet jeszcze bardziej popularny?
Opisywana dziś przeze mnie książka jest hołdem złożonym przez pisarzy z Rosji i Ukrainy zarówno dla twórczości Andrzeja Sapkowskiego, jak i jego samego. Mamy tu 8 spojrzeń na świat wymyślony przez tego autora, jednak już na wstępie muszę ostrzec przyszłego czytelnika, że jeśli nie chce znać szczegółów tych wizji, nie powinien czytać wstępu ani drugiej obwoluty! W nich to Paweł Laudański (jeden z redaktorów pozycji) umieścił, moim zdaniem, zbyt wiele informacji o publikowanych tekstach. Mi zabrało to całą przyjemność płynącą z poznawania tych opowiadań osobiście, gdyż siadając do nich już wiedziałem, co w nich będzie, o czym są. Więc jeszcze raz powtarzam: jeśli Ty również nie chcesz, by Ci zbyt wiele zdradzono, nie czytaj wstępu! A już na pewno jego ostatnich części.
wtorek, 25 listopada 2014
piątek, 25 lipca 2014
Jak zostałem premierem
Jeśli ktoś
zapytałby mnie czy lubię kabarety, bez wahania odpowiem, że uwielbiam, a nawet
sam kiedyś chciałem założyć własny (może jeszcze się uda, kto wie). Mam kilka
ulubionych. Między innymi kabaret Młodych Panów, Skeczów Męczących, Ani Mru Mru (stare skecze) i Smile. Ale jest
jedna grupa, która zawsze poprawia mi nastrój i chociaż oglądam ich skecze
setny, tysięczny raz, nigdy nie przestają mnie śmieszyć i nigdy mi się nie znudzą. Chodzi oczywiście
o Kabaret Moralnego Niepokoju.
Pewnie teraz czytelnik zastanawia się czemu piszę o kabarecie, skoro to blog o książkach? Odpowiedz jest prosta. Bohaterem dzisiejszej książki, a raczej wywiadu rzeki, jest Robert Górski, jeden z założycieli, lider i twórca skeczów KMN.
Pewnie teraz czytelnik zastanawia się czemu piszę o kabarecie, skoro to blog o książkach? Odpowiedz jest prosta. Bohaterem dzisiejszej książki, a raczej wywiadu rzeki, jest Robert Górski, jeden z założycieli, lider i twórca skeczów KMN.
Robert Górski
– Warszawiak, absolwent polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Wraz z dwoma
kolegami z kabaretu (Mikołajem Cieślakiem i Przemysławem Borkowskim) stworzył
tomik wierszy „Zeszyt w trzy linie”. Występował również w improwizowanym
serialu „Spadkobiercy”. Obecnie poza kabaretem można go oglądać w serialu
„Słodkie życie”.
Zawsze marzył o napisaniu książki. W realizacji marzeń satyrykowi pomogło wydawnictwo "Znak". To pod ich szyldem ukazała się książka, którą stworzył wraz z Mariuszem Cieślikiem.
Zawsze marzył o napisaniu książki. W realizacji marzeń satyrykowi pomogło wydawnictwo "Znak". To pod ich szyldem ukazała się książka, którą stworzył wraz z Mariuszem Cieślikiem.
wtorek, 15 lipca 2014
Góry na opak
Góry coraz
bardziej mnie wciągają, fascynują i kuszą. Od trzech lat w wakacje staram się w
nie jeździć. Byłem na kilku w Bieszczadach oraz Beskidach. W tym roku na pewno
wejdę na kilka w Tatrach. Korci mnie też powrót w Bieszczady. Uwielbiam w nich
spokój i ciszę, gdy nagle zdajesz sobie sprawę, że na blisko 500m nikogo przy
tobie nie ma. Nie wiem, może to dziwnie zabrzmi, ale w górach czuję się
naprawdę wolny.
A co dalej? Może Alpy, albo chociaż zobaczyć Himalaje – zobaczymy. Bardzo lubię też czytać książki o górach, poznawać co czują inni, jak się wspinają, czy to na nasze polskie góry, czy ośmiotysięczniki. Jedną z takich książek jest „Od początku do końca” Piotra Morawskiego. Ale to nie o niej dziś mowa, teraz czas na poznanie innej, która ma tyle emocji w sobie, że potrafi wywołać nie tylko śmiech, ale i łzy u czytelnika (u mnie się udało, łzy leciały).
A co dalej? Może Alpy, albo chociaż zobaczyć Himalaje – zobaczymy. Bardzo lubię też czytać książki o górach, poznawać co czują inni, jak się wspinają, czy to na nasze polskie góry, czy ośmiotysięczniki. Jedną z takich książek jest „Od początku do końca” Piotra Morawskiego. Ale to nie o niej dziś mowa, teraz czas na poznanie innej, która ma tyle emocji w sobie, że potrafi wywołać nie tylko śmiech, ale i łzy u czytelnika (u mnie się udało, łzy leciały).
Autorką i pomysłodawczynią książki jest żona Piotra Morawskiego – Olga. Kobieta, która pomimo trudnych doświadczeń (Piotr Morawski w 2009 roku zginął podczas zdobywania kolejnego ośmiotysięcznika) nie poddaje się i wierzy, że wszystko, co ważne, jeszcze przed nią. Sam miałem możliwość poznać ją i powiem, że jest całkowicie naładowana pozytywną energią i ciepłem. Jest osobą, którą uważam za wzór do naśladowania. Autorka kilku książek podróżniczych. Po śmierci męża postanowiła sama dokończyć jego książkę i dzięki niej dziś można przeczytać „ Od początku do końca”. Założyła fundację "Nagle Sami" oraz jest organizatorką memoriału imienia Piotra Morawskiego – "Miej Odwagę". W „Górach na Opak” przeprowadziła ona rozmowy z rodzinami tych, których bliscy pokochali góry.
sobota, 5 lipca 2014
Stosik majowo-czerwcowy
Stosik
majowo-czerwcowy składa się tylko z trzech pozycji. Tak, dobrze napisałem, a to
za sprawą tego, że książki kupione na majowych Targach Książki w Warszawie mają
swój oddzielny, do którego zapraszam (klikamy).
Zobaczcie moje trzy nowości:
Zobaczcie moje trzy nowości:
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Achtung! Poszukiwany prezydent von Dyzma
Czy jest ktoś, kto nie zna Nikodema Dyzmy,
bohatera książki Tadeusza Dołęgi-Mostowicza? Jeśli nie z książki, to chociażby
z filmu, w którym rolę Dyzmy grał Adolf Dymsza lub z serialu, w którym mogliśmy
zobaczyć w jego roli Romana Wilhelmiego. Kilka lat temu wyszedł również film
nawiązujący do przygód tego cwaniaczka z Pragi – „Kariera Nikosia Dyzmy”. W nim
w tytułową rolę wcielił się Cezary Pazura, a cała fabuła została przeniesiona w
czasy współczesne. Ostatnio na rynku pojawiła się też pozycja książkowa
nawiązująca do dzieła Dołęgi-Mostowicza, "Prezydent von Dyzma".
Za ponowne przeniesienie Dyzmy do książki odpowiedzialny jest Marcin Wolski – polski pisarz, dziennikarz i satyryk. Ma on na swoim koncie słuchowiska radiowe „Laboratorium nr 5”, „Świnka” oraz był współautorem programu „Polskie Zoo”. Jest on autorem wielu książek i zbiorów opowiadań jak między innymi: „Mocarstwo”, „Wallenrod” i „7:27 do Smoleńska” , książki nawiązującej do wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku. Powieść „Prezydent von Dyma” jest jego przedostatnim dziełem w dotychczasowej twórczości.
Za ponowne przeniesienie Dyzmy do książki odpowiedzialny jest Marcin Wolski – polski pisarz, dziennikarz i satyryk. Ma on na swoim koncie słuchowiska radiowe „Laboratorium nr 5”, „Świnka” oraz był współautorem programu „Polskie Zoo”. Jest on autorem wielu książek i zbiorów opowiadań jak między innymi: „Mocarstwo”, „Wallenrod” i „7:27 do Smoleńska” , książki nawiązującej do wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku. Powieść „Prezydent von Dyma” jest jego przedostatnim dziełem w dotychczasowej twórczości.
środa, 25 czerwca 2014
Drużyna. Niewolnicy z Socorro
Co sądzicie
o łączeniu bohaterów z różnych książek w jednej? Mnie osobiście taki zabieg
podoba się bardzo. Lubię, kiedy znany i lubiany bohater nagle pojawia się w
innej serii. U Andrzeja Pilipiuka jest to spotykane dosyć często. Na przykład Jakub Wędrowycz pojawia się przez
chwilę w „Norweskim Dzienniku” lub bohaterowie z opowiadań przenoszą się
do książek o nim. Taki zabieg wykonał również John Flanagan, australijski autor
książek fantasy znany głównie z serii „Zwiadowcy”, w swojej najnowszej książce
„Drużyna. Niewolnicy z Socorro”, ale o tym niżej.
Głównymi
bohaterami kolejnej książki Johna Flanagana są dobrze znani z poprzednich
części „Drużyny” członkowie oddziału „Czapla”. Hal od pewnego czasu wraz ze
swoją załogą patrolują wybrzeże Skandii i eskortują kupców chroniąc ich przed
napadami piratów. Zajęcia niesamowicie nużące i monotonne, więc nic dziwnego,
że nad wyraz aktywni chłopcy po kilku takich misjach nudzą się i pragną
wyruszyć na kolejną przygodę.
środa, 18 czerwca 2014
Słodka bomba Silly
Kiedyś,
oglądając pewną bajkę, przeżyłem szok. Już nawet nie pamiętam jej tytułu, ale w
pamięci utkwiła mi przyczyna tej reakcji. Była to animizacja urządzeń domowych.
W bajce występował bodajże odkurzacz, toster, mikser i lampka nocna. Podróżowały
one przez całe miasto i nieustannie prowadziły ze sobą rozmowy. Wtedy, po
obejrzeniu bajki, nazywałem wszystkie sprzęty domowe. Pamiętam, że odkurzacz uzyskał imię Edward.
Drugą taką sytuacją był film „Toy Story”, w którym ożywione zostały zabawki i
zawsze, gdy nikt nie patrzył, zaczynały się ruszać i bawić. Od tamtego momentu
sądziłem, że ożywienie czegokolwiek nie będzie w stanie mnie zaskoczyć –
myliłem się.
Za sprawę
mojego miłego zaskoczenia odpowiedzialny jest Marcin Brzostowski. W swojej książce
stworzył on całą fabrykę inteligentnych bomb, które nie tylko same naprowadzają
się na cel, lecz także mówią, myślą i, co najciekawsze, mają ręce i nogi.
wtorek, 17 czerwca 2014
Marynarka
Trójmiasto,
a dokładniej jedno z trójcy - Gdynia - nigdy nie było mi po drodze. Nie byłem
tam ani razu i nigdy nie odczuwałem potrzeby złożenia wizyty. Wszystko, co mi
się z tym miejscem kojarzy, to tylko to, że mieści się tam siedziba klubu „Arka
Gdynia” i jedna ze stoczni wraz z portem. Jednak po przeczytaniu książki pana
Mirosława Tomaszewskiego zrodziła się we mnie myśl, by opisane miasto przy
najbliżej okazji zwiedzić i przejść się po jego ulicach. Ulicach, które były
świadkami wydarzeń z roku 1970. - ta myśl stała się postanowieniem.
To wszystko
za sprawą „Marynarki” - powieści, która przedstawia dzieje wspomnianego epizodu gdyńskiej historii. Autor pozwala czytelnikowi poznać Gdynię sprzed 9 lat,
ponieważ główna akcja książki rozgrywa się w roku 2005, aczkolwiek dostaje
także możliwość przeniesienia się w czasie do roku 1970, a dokładniej do 17
grudnia. To właśnie w tym dniu na ulice Gdyni wyjechały czołgi, a żołnierze
musieli strzelać na rozkaz do robotników idących do pracy w stoczni. Pisarz w
opisach ulic i wydarzeń na nich się odbywających w dobry sposób ukazuje jak się
zmieniały oraz jak zmieniają się ludzie, którzy po kilku latach już zapomnieli
o dziejach przeszłości. O tym przypominają jedynie pomniki poległych
robotników.
poniedziałek, 26 maja 2014
„Miałem nic nie kupić”, czyli targowy stosik
„Nic nie
kupię, na pewno nic nie kupię. Mam tyle książek do przeczytania, że na targach
nic nie kupię, o nie!" – tak powtarzałem całą drogę do Warszawy siedząc w
pociągu Kolei Mazowieckich. Ale, że moja
asertywność ma swoje granice, jak tylko wszedłem na stadion od razu dostałem
oczopląsu od nowości i już wiedziałem, że bez nowych książek z Narodowego nie
wyjdę.
Teraz, gdy siedzę w domu i przed sobą mam cały stos nowości, aż się zastanawiam
skąd ja na te wszystkie cuda znajdę czas. Dziś stosik będzie skupiał się na
wszystkich moich targowych zdobyczach:
Etykiety:
A. Pilipiuk,
B. G. Sala,
BOSZ,
Cienie pojętych,
K. Materna,
Legendarz,
M. Kisiel,
M. Wolski,
P. Zych,
R. Dąbrowski,
R. Górski,
Sz. Twardoch,
W. Mann,
W. Vargas,
Wampiry
poniedziałek, 12 maja 2014
Książka, której miało nie być
Na samym
początku muszę ostrzec czytelnika mojej recenzji. Będą tu wielkie spoilery z
wielu tomów „Zwiadowców”. Tej książki nie da się opisać tak, by ich nie robić.
Opowiadania tu umieszczone są w dużej mierze odpowiedziami na pytania
czytelników dotyczących losów innych bohaterów. John
Flanagan przy tomie dziesiątym stwierdził, że będzie to już ostatni tom przygód
zwiadowców, a tej książki miało nie być. Podobno dostawał tak wiele maili od
fanów z całego świata z pytaniami o inne losy bohaterów, że postanowił to dla
nich zrobić i wydać ten tom. „Zaginione historie” jest także jedyną w całej
serii książką z opowiadaniami.
Każdy fan
zna historię tego jak Halt'a uratował ojciec Will'a. „Śmierć bohatera” jest o
wiele większym i dokładniejszym opisem przebiegu bitwy, gdzie zwykły sierżant
uratował zwiadowcę. Dodatkowo czytelnik dowie się jak zginęła matka Will'a, a
także jak on sam trafił do sierocińca. Tekst ten jest świetnym rozwinięciem
tekstu z pierwszego tomu. Szczególnie dla tych, którzy podobnie jak ja mieli
niedosyt. Poprzednio zostało to dosyć skąpo opisane, jednak tym razem czytelnik
powinien być usatysfakcjonowany – ja byłem.
wtorek, 6 maja 2014
Chciałbym zamieszkać w Lichotce

Konrad po przyjeździe do Lichotki przeżywa szok, jego wymarzony
domek, okazuję się gotyckim dziwem architektury z wysoką wieżą. Ale siła wyższa,
która ciągle czuwa nad bohaterem, jest okrutna. Do straszydła budowlanego,
dokłada jego domowników, a to nie lada plejada osobistości.
Pierwszym domownikiem, jakiego spotyka Romańczuk, a z nim
czytelnik, jest Licho, przesłodki anioł stróż z rozumem dziecka, chodzący w za
dużych koszulkach oraz bamboszach. Dodatkowo jest maniakiem sprzątania i ma
pewną ciekawą alergię. Kolejnym bohaterem jest Krakers, pradawny stwór mieszkający
w piwnicy, który zamiast pożerać ludzi robi im śniadania i ma manię na punkcie gotowania.
Co może się stać, jeśli kobieta usiądzie na twoim grobie pośladkami? Odpowiedzią jest następny z lokatorów – Szczęsny. Romantyk samobójca, który maniakalnie przesiaduje w bibliotece i tworzy miłosne poematy oraz rozpacza nad swoim życiem. Jest jeszcze pewien kot, który Konrada uważa za najlepsze legowisko. Nie można zapomnieć również o Kusym – opiekunie domu, który wprowadza Konrada w największe sekrety willi, jak i również pomaga w kontaktach z domownikami. A w stawie obok domu mieszka zgraja utopców, które czasem lubią skorzystać z łazienki.
Co może się stać, jeśli kobieta usiądzie na twoim grobie pośladkami? Odpowiedzią jest następny z lokatorów – Szczęsny. Romantyk samobójca, który maniakalnie przesiaduje w bibliotece i tworzy miłosne poematy oraz rozpacza nad swoim życiem. Jest jeszcze pewien kot, który Konrada uważa za najlepsze legowisko. Nie można zapomnieć również o Kusym – opiekunie domu, który wprowadza Konrada w największe sekrety willi, jak i również pomaga w kontaktach z domownikami. A w stawie obok domu mieszka zgraja utopców, które czasem lubią skorzystać z łazienki.
niedziela, 4 maja 2014
Stosik marcowo-kwietniowy
Ostatnie dwa miesiące obfitowały w spotkania autorskie, o
których możecie przeczytać na blogu. Mało u mnie nowych książek, lecz w tym
stosiku nie tylko nimi postanowiłem się pochwalić.
Zacznijmy od dołu:
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Zaparkuj w Zonie: Dekada Stalkerów
![]() |
Plakat pochodzi z oficjalnego fanpage Stalker.pl |
W sobotę (26.04.2014), zaraz po godzinie 15, wraz z Gosią ruszyliśmy w drogę na kolejne spotkanie z Michałem Gołkowskim z okazji premiery książki "Drugi Brzeg". Już podczas podróży do „Parkingu” w metrze trafiliśmy na dwójkę ludzi ubranych w mundury i z pewnymi zawiniętymi artefaktami wystającymi z plecaka. Po szybkiej wymianie zdań doszliśmy do wniosku, że można podejść i zagadać. W taki sposób już w czteroosobowym składzie trafiliśmy pod bar. Okazał się zamknięty, co zmusiło nas do czekania na deszczu. Czekać na szczęście nie musieliśmy sami - pod drzwiami stała już cała masa stalkerów.
wtorek, 22 kwietnia 2014
Liebster blog award także u mnie
Nigdy jeszcze nie brałem udziału w tej akcji, więc gdy tylko
zauważyłem, że Gosia rzuca wyzwanie postanowiłem je podjąć. Moje odpowiedzi
poniżej:
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
50 twarzy Kiśla czyli spotkanie z Martą Kisiel
![]() |
Prawa autorskie należą do Matras Księgarnie. |
Tym razem osobą zasiadającą na fotelu autora była Marta Kisiel. Autorka książek „Nomen Omen” oraz „Dożywocia” które nie jest łatwe do
zdobycia - chociaż jest pewna akcja
umożliwiająca jej przeczytanie, ale o tym za chwilę. Również jej opowiadania
możemy przeczytać w dwóch antologiach od Fabryki Słów: „Kochali się, że
strach” i „Nawiedziny”. Jest także tłumaczką i redaktorką, więc nie tylko pisze,
ale i zmaga się z grafomanią innych.
Od razu po wejściu rzuciły się w oczy dwie znane twarze
ludzi z FUNtastyki, których razem z Gosią poznaliśmy już na ubiegłorocznym
PolConie. Jak się potem okazało byli oni organizatorami oraz Michał prowadził spotkanie.
Także dzięki nim każdy z obecnych na spotkaniu mógł otrzymać zakładki „Marta
Kisiel Ałtorka”.
środa, 16 kwietnia 2014
Spotkanie z Mają Lidią Kossakowską
![]() |
Zdjęcie pochodzi z oficjalnego fanpage autorki. |
niedziela, 13 kwietnia 2014
Spotkanie z Jackiem Piekarą
![]() |
Zdjęcie pochodzi z oficjalnego fp. Fabryki Słów |
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Helroth, Litvintroll, MorHanA, Netherfell, Percival - koncert w klubie FonoBar
![]() |
Oficjalny plakat koncertu |
W ostatnią sobotę (05.04.14) w warszawskim klubie FonoBar
odbył się kolejny koncert muzyki folk-metalowej. Tym razem ja zaproponowałem
wyjście mojej stałej towarzyszce podróży po kulturalnej Warszawie. Klubu, w
którym odbywał się koncert wcześniej nie znałem i gdy nagle Gosia powiedziała,
że jesteśmy na miejscu, nie mogłem w to uwierzyć. Wszystko przez to, że
otoczenie lokalu przypominało „Zonę” wprost wyciągniętą z filmu
postapokaliptycznego: powybijane szyby, opuszczone budynki. Lecz gdy weszliśmy
do środka, od razu dało się poczuć klimat imprezy, już wtedy wiedziałem, że to
będzie wspaniały wieczór i kilka godzin świetnej muzyki, do której coraz
bardziej się przekonuję. Lokal również w środku stylizowany był na miejsce,
gdzie najlepiej czuli by się stalkerzy wracający z poszukiwań artefaktów.
Na scenie jako pierwszy mogliśmy zobaczyć krakowski zespół Netherfell,
był to również mój pierwszy kontakt z tym zespołem. Właśnie im przyszło
rozgrzać publiczność, co moim zdaniem dobrze im się udało i świetnie przygotowało
widownię na dalszą część koncertu.
wtorek, 1 kwietnia 2014
Książki wiele tomów mieć powinny!
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam cykle książkowe. Lubię gdy
przygody jednego lub kilku bohaterów, z którymi się zaprzyjaźniłem, przenoszą
się nie tylko na jedną książkę, ale możemy o nich czytać latami w wielu tomach.
Dziś, jako że nie mam obecnie czasu na czytanie innych książek niż Henryka
Sienkiewicza, a co za tym idzie i ich recenzowanie, skupię się na cyklach,
które mam, lubię i w większości polecam. Będą tu te zamknięte, gdzie autor, tak
jak kiedyś Sapkowski, zarzeka się, że już do nich nie wróci, ale i dopiero
rozpoczynające się. Co sam uważam za cykl? Książki (minimum 3) skupiające się
na przygodach jednego lub kilku bohaterów.
Etykiety:
A. Pilipiuk,
A. Sapkowski,
D. Domagalski,
J. Flanagan,
J. Grzędowicz,
J. Komuda,
J. Piekara,
J.Ćwiek,
M. Kozak,
M. Žamboch,
R. M. Wegner,
T. Pratchett
czwartek, 6 marca 2014
Slavny Tur - Warszawa na folkowo
Ostatnimi czasy same nowości na blogu. Najpierw była
pierwsza recenzja mangi, potem pierwszy lecz nie ostatni stosik, a dziś będzie
coś kompletnie innego – fotorelacja. Wszystko za sprawą Gosi, która namówiła
mnie na wypad do Warszawskiego klubu „Mechanik” na koncert z okazji promocji płyty
zespołu Percival. Zespół do tej pory
znany mi był jedynie z płyt, które przy każdej wizycie u Gosi słucham. Teraz po
tym koncercie muszę przyznać, że staję się coraz większym fanem zespołu, mam
już kilka piosenek które lubię i dwie uwielbiane – „Satanismus” i „Pani Pana Zabiła”.
Tę pierwszą mieliśmy możliwość usłyszeć wczoraj w wersji akustycznej, co
wypadło rewelacyjnie i było świetnym zakończeniem koncertu. Ale może wszystko
opowiem i pokażę od początku.
poniedziałek, 3 marca 2014
Stosik styczniowo-lutowy
Przeglądając wiele blogów książkowych zauważyłem, że duża liczba autorów robi „stosik” z książkami nabytymi w danym miesiącu. U mnie tego jeszcze nie było, ale po krótkiej rozmowie z jedną bliską mi blogerką (Zapiski z przypomnianych krain) postanowiłem stworzyć go u siebie. Pierwszy taki post będzie składał się z książek nabytych od początku 2014r.
piątek, 21 lutego 2014
Cat Shit One - Króliki w Wietnamie
O wojnie w Wietnamie jest wiele artykułów, filmów i książek.
Jeśli filmy, to przeważnie są one o tym jak dobrzy i dzielni Amerykanie starają
się wyzwolić Wietnam spod okupacji ZSRR. Bardzo dużo książek można znaleźć o
samej historii wojny, jej przebiegu i skutkach. Ogromne było moje zdziwienie
jak dowiedziałem się o pozycji którą chce dziś przybliżyć. Wszystko za sprawą Gosi,
która jako stary „mangomaniak” próbuje zarazić mnie tym gatunkiem.
Nigdy bym się nie spodziewał, że tak poważny temat może być
przedstawiony w tak lekki i przystępny sposób. Nie sądziłem, że o tak wielkiej tragedii,
jaką jest wojna, da się zrobić komiks i co najważniejsze bardzo dobry. Bo taki
właśnie jest „Cat Shit One”.
Autorem tej pozycji jest mało znany mi Motofumi Kobayashi.
Jest on japońskim autorem mangi, spod jego ręki ukazało się wiele komiksów o
tematyce wojennej między innymi „Dog Shit One”. „Cat Shit One” jest jedynym
jego komiksem przetłumaczonym na język Polski. Za przetłumaczenie mangi, jak i
za wydanie w naszym kraju, odpowiedzialne jest wydawnictwo Waneko.
czwartek, 20 lutego 2014
Duchy polskich miast i zamków
Jak Polska długa i szeroka, tak pełna jest duchów. Można w
nie wierzyć lub nie, ale na pewno trzeba akceptować, że straszyły naszych
przodków, a i teraz dalej zdarza im się kogoś wystraszyć. Ukrywają się one w
legendach, baśniach i ludowych podaniach. Przecież każde miasto, wieś lub choćby
zapomniany gród, a nawet zwykły trakt ma jakiegoś lokatora, który albo straszy
albo pomaga ludziom by odpokutować za swoje grzechy. A „Duchy polskich miast i zamków” jest próbą przedstawienia tych najciekawszych niematerialnych
mieszkańców polskich miast i zamków wchodzących w obecne terytorium Polski.
Za próbę tę odpowiedzialni są dwaj Polscy autorzy, rysownicy
– Paweł Zych i Witold Vargas. Czytelnik może znać obu z poprzedniej ich książki:
„Bestiariusza Słowiańskiego”, w którym przedstawili wiele istot z wierzeń
naszych przodków takich jak: czarownice, strzygi, utopce, diabły. Obydwie książki stanowią ciągle rozwijający się cykl – „Legendarzy”.
Wydawnictwem odpowiedzialnym za książkę jest BOSZ. Specjalizujące
się ono w albumach o sztuce, krajobrazie, przyrodzie i dziedzictwie kulturowym.
W albumie dostajemy 206 stron o duchach naszego kraju. Strony te można
podzielić na dwie części, jedną stanowią teksty o zjawach, białych damach itp.
a drugą część stanowią pięknie wykonane ilustracje autorów.
niedziela, 16 lutego 2014
Carska Manierka
Andrzej Pilipiuk jest najpłodniejszym Polskim pisarzem fantastyki. Najbardziej znany jest z dwóch wielotomowych serii: o przygodach Jakuba Wędrowycza oraz „Oko Jelenia” i niedawno rozpoczętej „Wampira z M3”. Dodatkowo jest on odpowiedzialny za dwie trylogie: „Kuzynki” i „Norweski Dziennik”. Ciekawą pozycją w jego dorobku jest też „Operacja Dzień Wskrzeszenia”, w której porusza tematykę podróży w czasie. Lecz kreatywność i różnorodność autora najlepiej można poznać przez jego cykle opowiadań których do tej pory zostało wydanych sześć. „Carska Manierka” jest ostatnią książką spod ręki autora i najnowszym zbiorem opowiadań o przygodach nowych oraz znanych bohaterów z poprzednich antologii.
Każda kariera musi się kiedyś zacząć, a "Manierka" jest opowiadaniem o początkach pierwszego bohatera w zbiorze. Robert Storm znany z poprzednich książek autora (Szewc z Lichtenrade) rozpoczął swoją przygodę z zagadkami od poszukiwania złota w rzece Szarej i pewnej historii opowiedzianej przez wuja. Opowiadanie można podzielić na dwie części: poszukiwanie złota przez młodego Storma i rozwikłanie zagadki carskiej manierki. Historia spodoba się najbardziej tym, którzy ciekawi są początków kariery Storma i tak jak ja byli zainteresowani jak to się wszystko zaczęło. Moim zdaniem lepiej nie można było zacząć tej antologii.
Każda kariera musi się kiedyś zacząć, a "Manierka" jest opowiadaniem o początkach pierwszego bohatera w zbiorze. Robert Storm znany z poprzednich książek autora (Szewc z Lichtenrade) rozpoczął swoją przygodę z zagadkami od poszukiwania złota w rzece Szarej i pewnej historii opowiedzianej przez wuja. Opowiadanie można podzielić na dwie części: poszukiwanie złota przez młodego Storma i rozwikłanie zagadki carskiej manierki. Historia spodoba się najbardziej tym, którzy ciekawi są początków kariery Storma i tak jak ja byli zainteresowani jak to się wszystko zaczęło. Moim zdaniem lepiej nie można było zacząć tej antologii.
wtorek, 11 lutego 2014
Szewc z Lichtenrade
Andrzej Pilipiuk sam o sobie mówi że jest wielkim grafomanem. Jednak dla mnie jest jednym z mistrzów opowiadań w Polsce. Ani razu nie
trafiło mi się złe opowiadanie spod jego ręki. I zawsze jak wiem że ma wyjść
kolejna książka, z jego tekstami, nie mogę się jej doczekać. Tym razem w moje
ręce trafił „Szewc z Lichtenrade”. Co w niej ukrył autor, o tym niżej…
Co można powiedzieć o „Wunderwaffe”? Najprościej będzie
zastosować jedno z powiedzeń – „odgrzany kotlet nie smakuje już tak samo”. Bo
dokładnie tak jest z tą historią. Po raz pierwszy ukazała się w antologii
„Strasznie mi się podobasz” i chociaż jest bardzo dobra i przyjemnie się czyta,
jednak to nie jest już to samo, co było podczas pierwszego czytania. Nie będę
drugi raz się o nim rozpisywał, zapraszam do recenzji „Strasznie mi się podobasz”,
tam znajduje się kilka słów o tym opowiadaniu.
W twórczości Andrzeja Pilipiuka mam dwie ulubione postacie.
Jedną z nich jest Jakub Wędrowycz, o którym powstał cykl siedmiu książek(do tej
pory). Drugim jest doktor Paweł Skórzewski, główna postać „Traktatu o
higienie”. Doktor zostaje wezwany do włości Zamoyskich w okolicach Lublina by
wszystkimi znanymi sposobami walczyć z wszami, kołtunami itp. Opowiadanie
krótkie, ale za to z przesłaniem, że o higienę należy dbać i często się myć, o
czym często do tej pory ludzie nie pamiętają.
piątek, 7 lutego 2014
Pierwsza manga na blogu - Cześć Michael!
Pisząc tę recenzję siedzę i patrzę na pewną małą książeczkę,
którą chcę Wam opisać i sam się dziwię, że właśnie tę wybrałem do kolejnej
recenzji. Malutka nie tylko w sensie ilości stron, bo ich jest tylko 120, ale
także i wymiarowo gdyż ma zaledwie 15x10,5 cm, jak widać jest o wiele mniejsza
niż standardowe. Ale i tak nie jest to najdziwniejsze, gdyż chodzi mi o gatunek,
przed którym wystrzegałem się przez wszystkie lata mojego czytania.
A wszystko przez to, że „Cześć Michael” autorstwa Kobayashi
Makoto jest niczym innym jak mangą, których do niedawna unikałem jak ognia,
gdyż sądziłem, że nie mają one w sobie nic ciekawego i nie będę bawił się przy
nich tak dobrze jak przy zwykłych książkach bez obrazków. Lecz właśnie dzięki
temu przyjaznemu kotu z okładki zaczynam przekonywać się do tego rodzaju
literatury z Kraju Kwitnącej Wiśni.
Za wydanie tej książki w Polsce odpowiada Waneko, do którego
miałem okazję ostatnio zajrzeć. I sam nie mogłem uwierzyć, że tyle mangi
(podobno bardzo dobre tytuły) wyszło spod szyldu tego wydawnictwa, którego
siedziba mieści się w małym mieszkanie na jednym z warszawskich osiedli.
czwartek, 6 lutego 2014
Serce teściowej

Rafał Dębski to pochodzący z Oleśnicy, (po co napisałem zobaczycie niżej) autor specjalizujący się w fantastyce, SF oraz powieściach historycznych. Często można spotkać jego opowiadania w różnych antologiach ("Jeszcze nie zginęła"), do tej pory ukazało się 12 książek spod jego ręki.
„Dlaczego rycerz nie przeląkł się smoka” pozwala przenieść się czytelnikowi do grodu Kraka, gdzie w jednej z jam ukrywa się smok (ten od Dratewki). Bohaterem opowiadania jest niedoszły mnich z klasztoru Cystersów, który podczas swojej podróży na trakcie spotyka rycerza. Po drobnych negocjacjach zgadza się do niego dołączyć, gdyż jest on mu potrzebny do przeczytania pewnego traktatu. Dokument ów zawiera wielce potrzebne informacje o smokach, a rycerz właśnie do Krakowa zmierza by ubić gadzinę. Najbardziej w całej historii podoba mi się język, gdyż autor pisze mową stylizowaną na czasy średniowiecza, a także to jak przeplata losy rycerza z historią pewnego szewca znanego z bajek z dzieciństwa. Dodatkowo Dębski przestrzega czytelnika przed tym by nie zawsze wierzyć w to, co w książkach napisane, bo czasem może to zgubić człowieka.
wtorek, 14 stycznia 2014
Strasznie mi się podobasz
Książka, którą dziś chcę Wam przybliżyć, została polecona mi
jakiś czas temu przez autorkę bloga Zapiski z przypomnianych krain. Od
pierwszego momentu zmartwiło mnie, że jest bardzo cienka, ale nic nie
zapowiadało tego, co było w niej. Zatem posłuchajcie…
„Wunderwaffe” jest opowiadaniem
rozpoczynającym antologię, którego autorem jest dobrze znany z przygód Jakuba
Wędrowycza - Andrzej Pilipiuk, ale opowiadanie nie ma w sobie nawet małej dawki
Jakubowej. Akcja dzieje się w upadającym podczas wojny Berlinie, Hitler pewien
swojej porażki wraz z profesorami odkrywa, że nasz świat ma obok inne
równoległe. W bunkrze pod Berlinem zaczyna się historia Heinza, Niemca wybrany by przenieść się w inny wymiar, w którym
cywilizacja jest lepiej rozwinięta. Wszystko idzie świetnie do momentu, gdy okazuje
się gdzie żołnierz dociera. W tym wymiarze Hitler jest biednym malarzem
mieszkającym wraz z Hermannem Goeringiem w małym pokoiku u Żyda, a doktor Mengele
jest dilerem. Moim zdaniem opowiadanie, jak każde Pilipiuka, świetne tylko szkoda,
że takie krótkie.
Kolejna historia odbiega kompletnie od tego, czego
spodziewałem się po autorze. „Wędrowiec” autorstwa Dariusza Domagalskiego dzieje
się na jednym z księżyców Saturna – Tytanie. W opowiadaniu występują tylko
trzej bohaterowie - pracownicy stacji kosmicznej, która została utworzona by
stworzyć możliwość życia na tym księżycu, gdyż posiadał on atmosferę o
ciśnieniu bliskiemu ziemskiej oraz znaczną ilość azotu i lodu. Opowiadanie czyta
się szybko i przyjemnie, lecz nie wciąga ono tak mocno jak poprzednie.
wtorek, 7 stycznia 2014
Blask Fantastyczny - Na kłopoty Rincewind
Świat nie musi wyglądać tak jak go sobie
wyobrażamy dzięki Kopernikowi i Galileuszowi. Nie musi być okrągły i obracać
się wokoło słońca, mieć przy sobie innych planet - zamieszkanych bądź nie. W
książkach jest wiele takich odbiegających od tego co znamy. Jednym z nich jest
świat opisany przez Terry'ego Pratchetta (angielskiego pisarza fantasy i SF.
Autora cyklu „Świat Dysku”). Uniwersum to nazywa się „Świat Dysku” . Dysk ten
nie lewituje w przestworzach, lecz jest osadzony na grzbietach czterech słoni
(Berilii, Tubul, Wielki T’Phon i Jerakeen) ustawionych na olbrzymim żółwiu
A’Tuine (płeć niestety pozostaje nieznana), który przez całe życie podróżuje po
kosmosie. Po co dokładnie - naukowcy ze świata Dysku jeszcze nie ustalili.
Dodatkową ciekawostką jest, że z tego świata można bardzo prosto spaść.
Wystarczy wpaść do wody przy jego końcu.
W takim momencie przyjdzie czytelnikowi
rozpocząć drugi tom książek Pratchetta. Wszystko za sprawą wydarzeń z „Koloru
Magii”, gdzie jeden z magów spada w otchłań, przyodziany w dziwny strój uchodzący
na Dysku za strój kosmiczny, przypominający kombinezon do nurkowania,
zaprojektowany przez ludzi, którzy nigdy nie widzieli morza. Magiem tym jest
Rincewind znany czytelnikowi z innych książek autora, mający zakorzenione w
mózgu tylko jedno zaklęcie, które samo wdarło się do jego głowy gdy czytał
księgę z ośmioma najważniejszymi zaklęciami na świecie - Octavo. Jednak bohater
boi się je wypowiedzieć, gdyż sam nie wie co może się wydarzyć po jego
wypowiedzeniu. Dlaczego tylko jedno? Gdyż z zaklęciami jest tak jak to
czytelnik ma okazje przeczytać „jak z rybami, gdy nadpływa Szczupak wszystkie
inne ryby uciekają”, a w głowie Rincewinda kryje się naprawdę potężny okaz.
Lecz Rincewind jakimś cudownym sposobem, którego sam nie umie wyjaśnić, zostaje ponownie przeniesiony na Dysk do lasu, gdzie w wielkim nieładzie porozrzucane zostały mówiące drzewa. Z jednym z nich zaraz po kopnięciu w Rincewind wdaje się w dyskusję, lecz szybko ucina ją i udaje się w drogę, dalej w szoku po magicznym ocaleniu.
Lecz Rincewind jakimś cudownym sposobem, którego sam nie umie wyjaśnić, zostaje ponownie przeniesiony na Dysk do lasu, gdzie w wielkim nieładzie porozrzucane zostały mówiące drzewa. Z jednym z nich zaraz po kopnięciu w Rincewind wdaje się w dyskusję, lecz szybko ucina ją i udaje się w drogę, dalej w szoku po magicznym ocaleniu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)