Pokazywanie postów oznaczonych etykietą R.Maciąg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą R.Maciąg. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 października 2013

Rowerem w stronę Indii

Na rowerze uczono jeździć każdego z nas, ja do tej pory pamiętam swoje nauki jazdy pod bacznym okiem mojego ojca. Wtedy to pierwszy raz usłyszałem, że nie ma go za mną, a ja jadę sam. To w końcu jeden z głównych prezentów na komunię, (co najmniej, gdy ja ją miałem), „góral” był marzeniem każdego chłopaka. Lecz każdy z nas dorasta i często zamienia rower na auto bądź motor.

Ale są w śród nas tacy, którzy nigdy nie rozstają się z tym środkiem transportu. Jednym z nich jest Robert Maciąg, jego osobę już wam kiedyś przedstawiałem za sprawą jego poprzedniej książki. Robert nie rozstał się z rowerami nigdy i do tej pory jest on (według tego, co można wyczytać w jego książkach) najważniejszym pojazdem do spełniania marzeń. A co jest tym marzeniem autora? Powiem, że to samo, co i moim – podróże po świecie.

Na pierwszą daleką podróż autora namówił go kolega, który zachęcił go, a raczej namówił na podróż pod Everest. Jednak Maciąg - jak prawdziwy Polak - wątpił, czy może dać radę pojechać tak daleko w świat. Lecz kolega okazał się wytrwały, udowodnił naszemu podróżnikowi, że każdy może pojechać w Himalaje. Jasna sprawa, Robert był wtedy studentem i dopiero zaczynał pracę, więc (jak się domyślacie) z pieniędzmi na wyjazd było krucho, ale tu znalazł się ś.p. Zbenek były szef, który pożyczył mu pieniądze na rok do przodu. Są jeszcze studia, ale i tu nasz autor udowadnia, że wszystko się da i pod pretekstem pomocy siostrze w opiece nad dzieckiem dostał dwa miesiące urlopu. A że nie wszystko - jak wiemy - musi się udać, Robert miał i problemy: jednym z nich była dziewczyna Michała, która postawiła sprawę jasno - albo Robert albo ona. I tak oto do Istambułu z Katowic Robert pojechał sam. Tak zaczęły się przygody Maciąga.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...