Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M. Kisiel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M. Kisiel. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 kwietnia 2015

Nomen Omen

Czy jest jakiś sposób skrzywdzenia dziecka przed jego narodzinami? Moim zdaniem tak - wystarczy nadać mu dziwne, niespotykane lub archaiczne imię. W tym sposobie krzywdzenia wyspecjalizowały się zagraniczne celebrytki. Dobrym przykładem jest dziecko Kim Kardashian - North West (Północny Zachód(!?)) lub aktorki Angeliny Joli - Maddox Chivan (to brzmi jak jakiś nawóz). I jeśli myślicie, że fala dziwnych imion ominęła Polskę to weźmy na przykład Michała Wiśniewskiego i to jak on nazywa swoje pociechy: Fabienne, Etiennette, Vivienne Viennę. Ale nie tylko celebryci i różnej maści gwiazdy coraz częściej krzywdzą tak swoje potomstwo, na moim osiedlu jest coraz więcej Johnów, Alanów, Xawierów (tak przez X). Takim sposobem również została skrzywdzona główna bohaterka książki "Nomen Omen" autorstwa Marty Kisiel - Salomea Klementyna Przygoda.

Marta Kisiel zadebiutowała "Rozmową Dyskwalifikacją" na łamach magazynu Fahrenheit, ma na swoim koncie kilka opowiadań publikowanych miedzy innymi w antologiach: "Kochali się, że aż strach", "Nawiedziny". Do tej pory spod jej ręki wyszły dwie książki, świetnie przyjęte i poszukiwane "Dożywocie" i dziś recenzowany "Nomen Omen", a trzecia "Zombie Grey" właśnie jest tworzona. Prywatnie Marta jest miłośniczką gier planszowych, niestety nie miałem jeszcze przyjemności usiąść z Nią przy jednym stole i zagrać. A mnie (czym się szczycę) nazywa "bezwzględnym zwierzem z aparatem".

poniedziałek, 26 maja 2014

„Miałem nic nie kupić”, czyli targowy stosik


„Nic nie kupię, na pewno nic nie kupię. Mam tyle książek do przeczytania, że na targach nic nie kupię, o nie!" – tak powtarzałem całą drogę do Warszawy siedząc w pociągu Kolei Mazowieckich.  Ale, że moja asertywność ma swoje granice, jak tylko wszedłem na stadion od razu dostałem oczopląsu od nowości i już wiedziałem, że bez nowych książek z Narodowego nie wyjdę.
Teraz, gdy siedzę w domu i przed sobą mam cały stos nowości, aż się zastanawiam skąd ja na te wszystkie cuda znajdę czas. Dziś stosik będzie skupiał się na wszystkich moich targowych zdobyczach:

wtorek, 6 maja 2014

Chciałbym zamieszkać w Lichotce

Dom odziedziczony w spadku po nieznanym krewnym. Znajduje się za miastem, w ustronnym miejscu, bez wścibskich sąsiadów. Idealne miejsce do zamieszkania. Można tam stworzyć wyśmienitą książkę, która zostanie bestsellerem oraz odpocząć od miasta. W wirze pracy zapomnieć o pewnej kobiecie. Tak na pewno myślał Konrad Romańczuk, główny bohater książki Marty Kisiel, jadąc w zapakowanym po dach Tiko do odziedziczonego po przodku gotyckiego domu.

Konrad po przyjeździe do Lichotki przeżywa szok, jego wymarzony domek, okazuję się gotyckim dziwem architektury z wysoką wieżą. Ale siła wyższa, która ciągle czuwa nad bohaterem, jest okrutna. Do straszydła budowlanego, dokłada jego domowników, a to nie lada plejada osobistości.

Pierwszym domownikiem, jakiego spotyka Romańczuk, a z nim czytelnik, jest Licho, przesłodki anioł stróż z rozumem dziecka, chodzący w za dużych koszulkach oraz bamboszach. Dodatkowo jest maniakiem sprzątania i ma pewną ciekawą alergię. Kolejnym bohaterem jest Krakers, pradawny stwór mieszkający w piwnicy, który zamiast pożerać ludzi robi im śniadania i ma manię na punkcie gotowania.
 Co może się stać, jeśli kobieta usiądzie na twoim grobie pośladkami? Odpowiedzią jest następny z lokatorów – Szczęsny. Romantyk samobójca, który maniakalnie przesiaduje w bibliotece i tworzy miłosne poematy oraz rozpacza nad swoim życiem. Jest jeszcze pewien kot, który Konrada uważa za najlepsze legowisko. Nie można zapomnieć również o Kusym – opiekunie domu, który wprowadza Konrada w największe sekrety willi, jak i również pomaga w kontaktach z domownikami. A w stawie obok domu mieszka zgraja utopców, które czasem lubią skorzystać z łazienki. 

niedziela, 4 maja 2014

Stosik marcowo-kwietniowy


Ostatnie dwa miesiące obfitowały w spotkania autorskie, o których możecie przeczytać na blogu. Mało u mnie nowych książek, lecz w tym stosiku nie tylko nimi postanowiłem się pochwalić.
Zacznijmy od dołu:

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

50 twarzy Kiśla czyli spotkanie z Martą Kisiel

Prawa autorskie należą do Matras Księgarnie.
Jestem przyzwyczajony do tego, że spotkania autorskie odbywają się wieczorami, gdy za oknem już się ściemnia, a na zegarku wybija godzina 18. Lecz ostatnie spotkanie z autorką, której książek nie miałem jeszcze przyjemności przeczytać, odbyło się o godzinie 14 w tym samym Matrasie, w którym rok temu można było posłuchać oraz zdobyć autograf G. Mastertona.

Tym razem osobą zasiadającą na fotelu autora była Marta Kisiel. Autorka książek „Nomen Omen” oraz „Dożywocia” które nie jest łatwe do zdobycia  - chociaż jest pewna akcja umożliwiająca jej przeczytanie, ale o tym za chwilę. Również jej opowiadania możemy przeczytać w dwóch antologiach od Fabryki Słów: „Kochali się, że strach” i „Nawiedziny”. Jest także tłumaczką i redaktorką, więc nie tylko pisze, ale i zmaga się z grafomanią innych. 

Od razu po wejściu rzuciły się w oczy dwie znane twarze ludzi z FUNtastyki, których razem z Gosią poznaliśmy już na ubiegłorocznym PolConie. Jak się potem okazało byli oni organizatorami oraz Michał prowadził spotkanie. Także dzięki nim każdy z obecnych na spotkaniu mógł otrzymać zakładki „Marta Kisiel Ałtorka”. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...