Przeglądając wiele blogów książkowych zauważyłem, że duża liczba autorów robi „stosik” z książkami nabytymi w danym miesiącu. U mnie tego jeszcze nie było, ale po krótkiej rozmowie z jedną bliską mi blogerką (Zapiski z przypomnianych krain) postanowiłem stworzyć go u siebie. Pierwszy taki post będzie składał się z książek nabytych od początku 2014r.
poniedziałek, 3 marca 2014
Stosik styczniowo-lutowy
Przeglądając wiele blogów książkowych zauważyłem, że duża liczba autorów robi „stosik” z książkami nabytymi w danym miesiącu. U mnie tego jeszcze nie było, ale po krótkiej rozmowie z jedną bliską mi blogerką (Zapiski z przypomnianych krain) postanowiłem stworzyć go u siebie. Pierwszy taki post będzie składał się z książek nabytych od początku 2014r.
piątek, 21 lutego 2014
Cat Shit One - Króliki w Wietnamie
O wojnie w Wietnamie jest wiele artykułów, filmów i książek.
Jeśli filmy, to przeważnie są one o tym jak dobrzy i dzielni Amerykanie starają
się wyzwolić Wietnam spod okupacji ZSRR. Bardzo dużo książek można znaleźć o
samej historii wojny, jej przebiegu i skutkach. Ogromne było moje zdziwienie
jak dowiedziałem się o pozycji którą chce dziś przybliżyć. Wszystko za sprawą Gosi,
która jako stary „mangomaniak” próbuje zarazić mnie tym gatunkiem.
Nigdy bym się nie spodziewał, że tak poważny temat może być
przedstawiony w tak lekki i przystępny sposób. Nie sądziłem, że o tak wielkiej tragedii,
jaką jest wojna, da się zrobić komiks i co najważniejsze bardzo dobry. Bo taki
właśnie jest „Cat Shit One”.
Autorem tej pozycji jest mało znany mi Motofumi Kobayashi.
Jest on japońskim autorem mangi, spod jego ręki ukazało się wiele komiksów o
tematyce wojennej między innymi „Dog Shit One”. „Cat Shit One” jest jedynym
jego komiksem przetłumaczonym na język Polski. Za przetłumaczenie mangi, jak i
za wydanie w naszym kraju, odpowiedzialne jest wydawnictwo Waneko.
czwartek, 20 lutego 2014
Duchy polskich miast i zamków
Jak Polska długa i szeroka, tak pełna jest duchów. Można w
nie wierzyć lub nie, ale na pewno trzeba akceptować, że straszyły naszych
przodków, a i teraz dalej zdarza im się kogoś wystraszyć. Ukrywają się one w
legendach, baśniach i ludowych podaniach. Przecież każde miasto, wieś lub choćby
zapomniany gród, a nawet zwykły trakt ma jakiegoś lokatora, który albo straszy
albo pomaga ludziom by odpokutować za swoje grzechy. A „Duchy polskich miast i zamków” jest próbą przedstawienia tych najciekawszych niematerialnych
mieszkańców polskich miast i zamków wchodzących w obecne terytorium Polski.
Za próbę tę odpowiedzialni są dwaj Polscy autorzy, rysownicy
– Paweł Zych i Witold Vargas. Czytelnik może znać obu z poprzedniej ich książki:
„Bestiariusza Słowiańskiego”, w którym przedstawili wiele istot z wierzeń
naszych przodków takich jak: czarownice, strzygi, utopce, diabły. Obydwie książki stanowią ciągle rozwijający się cykl – „Legendarzy”.
Wydawnictwem odpowiedzialnym za książkę jest BOSZ. Specjalizujące
się ono w albumach o sztuce, krajobrazie, przyrodzie i dziedzictwie kulturowym.
W albumie dostajemy 206 stron o duchach naszego kraju. Strony te można
podzielić na dwie części, jedną stanowią teksty o zjawach, białych damach itp.
a drugą część stanowią pięknie wykonane ilustracje autorów.
niedziela, 16 lutego 2014
Carska Manierka
Andrzej Pilipiuk jest najpłodniejszym Polskim pisarzem fantastyki. Najbardziej znany jest z dwóch wielotomowych serii: o przygodach Jakuba Wędrowycza oraz „Oko Jelenia” i niedawno rozpoczętej „Wampira z M3”. Dodatkowo jest on odpowiedzialny za dwie trylogie: „Kuzynki” i „Norweski Dziennik”. Ciekawą pozycją w jego dorobku jest też „Operacja Dzień Wskrzeszenia”, w której porusza tematykę podróży w czasie. Lecz kreatywność i różnorodność autora najlepiej można poznać przez jego cykle opowiadań których do tej pory zostało wydanych sześć. „Carska Manierka” jest ostatnią książką spod ręki autora i najnowszym zbiorem opowiadań o przygodach nowych oraz znanych bohaterów z poprzednich antologii.
Każda kariera musi się kiedyś zacząć, a "Manierka" jest opowiadaniem o początkach pierwszego bohatera w zbiorze. Robert Storm znany z poprzednich książek autora (Szewc z Lichtenrade) rozpoczął swoją przygodę z zagadkami od poszukiwania złota w rzece Szarej i pewnej historii opowiedzianej przez wuja. Opowiadanie można podzielić na dwie części: poszukiwanie złota przez młodego Storma i rozwikłanie zagadki carskiej manierki. Historia spodoba się najbardziej tym, którzy ciekawi są początków kariery Storma i tak jak ja byli zainteresowani jak to się wszystko zaczęło. Moim zdaniem lepiej nie można było zacząć tej antologii.
Każda kariera musi się kiedyś zacząć, a "Manierka" jest opowiadaniem o początkach pierwszego bohatera w zbiorze. Robert Storm znany z poprzednich książek autora (Szewc z Lichtenrade) rozpoczął swoją przygodę z zagadkami od poszukiwania złota w rzece Szarej i pewnej historii opowiedzianej przez wuja. Opowiadanie można podzielić na dwie części: poszukiwanie złota przez młodego Storma i rozwikłanie zagadki carskiej manierki. Historia spodoba się najbardziej tym, którzy ciekawi są początków kariery Storma i tak jak ja byli zainteresowani jak to się wszystko zaczęło. Moim zdaniem lepiej nie można było zacząć tej antologii.
wtorek, 11 lutego 2014
Szewc z Lichtenrade
Andrzej Pilipiuk sam o sobie mówi że jest wielkim grafomanem. Jednak dla mnie jest jednym z mistrzów opowiadań w Polsce. Ani razu nie
trafiło mi się złe opowiadanie spod jego ręki. I zawsze jak wiem że ma wyjść
kolejna książka, z jego tekstami, nie mogę się jej doczekać. Tym razem w moje
ręce trafił „Szewc z Lichtenrade”. Co w niej ukrył autor, o tym niżej…
Co można powiedzieć o „Wunderwaffe”? Najprościej będzie
zastosować jedno z powiedzeń – „odgrzany kotlet nie smakuje już tak samo”. Bo
dokładnie tak jest z tą historią. Po raz pierwszy ukazała się w antologii
„Strasznie mi się podobasz” i chociaż jest bardzo dobra i przyjemnie się czyta,
jednak to nie jest już to samo, co było podczas pierwszego czytania. Nie będę
drugi raz się o nim rozpisywał, zapraszam do recenzji „Strasznie mi się podobasz”,
tam znajduje się kilka słów o tym opowiadaniu.
W twórczości Andrzeja Pilipiuka mam dwie ulubione postacie.
Jedną z nich jest Jakub Wędrowycz, o którym powstał cykl siedmiu książek(do tej
pory). Drugim jest doktor Paweł Skórzewski, główna postać „Traktatu o
higienie”. Doktor zostaje wezwany do włości Zamoyskich w okolicach Lublina by
wszystkimi znanymi sposobami walczyć z wszami, kołtunami itp. Opowiadanie
krótkie, ale za to z przesłaniem, że o higienę należy dbać i często się myć, o
czym często do tej pory ludzie nie pamiętają.
piątek, 7 lutego 2014
Pierwsza manga na blogu - Cześć Michael!
Pisząc tę recenzję siedzę i patrzę na pewną małą książeczkę,
którą chcę Wam opisać i sam się dziwię, że właśnie tę wybrałem do kolejnej
recenzji. Malutka nie tylko w sensie ilości stron, bo ich jest tylko 120, ale
także i wymiarowo gdyż ma zaledwie 15x10,5 cm, jak widać jest o wiele mniejsza
niż standardowe. Ale i tak nie jest to najdziwniejsze, gdyż chodzi mi o gatunek,
przed którym wystrzegałem się przez wszystkie lata mojego czytania.
A wszystko przez to, że „Cześć Michael” autorstwa Kobayashi
Makoto jest niczym innym jak mangą, których do niedawna unikałem jak ognia,
gdyż sądziłem, że nie mają one w sobie nic ciekawego i nie będę bawił się przy
nich tak dobrze jak przy zwykłych książkach bez obrazków. Lecz właśnie dzięki
temu przyjaznemu kotu z okładki zaczynam przekonywać się do tego rodzaju
literatury z Kraju Kwitnącej Wiśni.
Za wydanie tej książki w Polsce odpowiada Waneko, do którego
miałem okazję ostatnio zajrzeć. I sam nie mogłem uwierzyć, że tyle mangi
(podobno bardzo dobre tytuły) wyszło spod szyldu tego wydawnictwa, którego
siedziba mieści się w małym mieszkanie na jednym z warszawskich osiedli.
czwartek, 6 lutego 2014
Serce teściowej
„Serce teściowej” to moje drugie spotkanie z książką Rafała Dębskiego. Pierwszym kontaktem byli „Wilkozacy”, których pochłonąłem w kilka dni i za jakiś czas na pewno pojawi się tu recenzja. Osobiście nie lubię oceniać książki po okładce i staram się tego nigdy nie robić, lecz ta właśnie nią zwróciła moją uwagę. Okładka moim zdaniem rewelacyjna i na pewno przykuwa uwagę, gdyż jest na niej jedna stara kobieta trzymająca lampę i miotłę, a z twarzy wygląda tak jakby chciała zabić czytelnika, no i oczywiście tytuł.Rafał Dębski to pochodzący z Oleśnicy, (po co napisałem zobaczycie niżej) autor specjalizujący się w fantastyce, SF oraz powieściach historycznych. Często można spotkać jego opowiadania w różnych antologiach ("Jeszcze nie zginęła"), do tej pory ukazało się 12 książek spod jego ręki.
„Dlaczego rycerz nie przeląkł się smoka” pozwala przenieść się czytelnikowi do grodu Kraka, gdzie w jednej z jam ukrywa się smok (ten od Dratewki). Bohaterem opowiadania jest niedoszły mnich z klasztoru Cystersów, który podczas swojej podróży na trakcie spotyka rycerza. Po drobnych negocjacjach zgadza się do niego dołączyć, gdyż jest on mu potrzebny do przeczytania pewnego traktatu. Dokument ów zawiera wielce potrzebne informacje o smokach, a rycerz właśnie do Krakowa zmierza by ubić gadzinę. Najbardziej w całej historii podoba mi się język, gdyż autor pisze mową stylizowaną na czasy średniowiecza, a także to jak przeplata losy rycerza z historią pewnego szewca znanego z bajek z dzieciństwa. Dodatkowo Dębski przestrzega czytelnika przed tym by nie zawsze wierzyć w to, co w książkach napisane, bo czasem może to zgubić człowieka.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




