
Jak to się stało, że znalazłem się w ten
weekend w Katowicach?
To wina pewnej nieznanej mi jeszcze wtedy kobiety –
Katarzyny, która to w jednym z postów na FB zaproponowała Gosi by wpaść do niej
na Targi Książki do Katowic. A że Gosia wie, że jestem tak samo zakręcony na
punkcie książek jak i ona, od razu zaproponowała mi wyjazd – i jak tu miałem
odmówić? Nie dało się.
Targi Książki odbywały się od piątku. My
stwierdziliśmy, że nic nie ma na nich wtedy, co nas zainteresuje, więc kupiliśmy
bilety PolskiegoBusa na noc z piątku na sobotę. I ku mojemu zdziwieniu nasza
"opiekunka na Śląsk" nie wyraziła żadnego sprzeciwu, że musi wstać o
5 rano by po nas wyjść. I tak o tej porze w sobotę poznaliśmy Kasię osobiście.
Gdy dotarliśmy do niej, wszyscy jej współmieszkańcy spali - co jest oczywiste.
Dowiedziałem się, że nie będziemy jedynymi gośćmi u Kasi: dołączy do nas
jeszcze jedna autorka ze swoim mężem, tylko, że oni przyjadą o
"normalnej" godzinie nie to, co oszołomy z Warszawy (Nie jestem z
Warszawy! – Cat [Ja też, ale oni nas za Warszawiaków mają]).