poniedziałek, 8 czerwca 2015

Bo ja kocham tę bombę! Wywiad z Marcinem Brzostowskim


Dziś na blogu rozpoczynam nowy dział - wywiady z Autorami. Pierwszym który zgodził się odpowiedzieć na kilka moich pytań jest Marcin Brzostowski. Autor znany przede wszystkim z wielu ciekawych książek jak na przykład: "Słodka Bomba Silly", "Zemsta Kobiet" czy "Wirujący sztylet hiszpańskiej kusicielki". Więc nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do tej rozmowy! 

Mariusz Podgrudny: Marcinie, jesteś pierwszą osobą, którą zaprosiłem do nowego cyklu na blogu – wywiadów.
Powiedz proszę, czy lubisz tą formę rozmowy z dziennikarzami, blogerami? Wolisz wywiady tradycyjne, czy może lepiej czujesz się przed kamerą?

Marcin Brzostowski: Przede wszystkim, wielkie dzięki za zaproszenie, a co do pytania, to zdecydowanie wybieram tę pierwszą formę komunikacji. Nie wyobrażam sobie normalnej, czyli nieskrępowanej rozmowy przed kamerą.

MP: Kiedy i w jakich okolicznościach zaczęła się twoja przygoda z pisaniem? Czy na dnie szuflady trzymasz swoje pierwsze teksty, które nie ujrzały nigdy „światła dziennego”?

MB: Moja przygoda z pisaniem zaczęła się jakieś 12 - 13 lat temu i była próbą odreagowania na otaczającą mnie rzeczywistość. Od tego czasu wydałem kilka książek, a złe czy nietrafione teksty już dawno poszły do kosza.

MP: Czy czasem, gdy przeglądasz swoje pierwsze teksty i książki odczuwasz jak zmieniło się twoje artystyczne „ja”, jak ewoluował twój styl?

MB: Zdecydowanie tak. Kiedy patrzę na swoje pierwsze teksty, to zdarza mi się złapać za głowę, czy
doznać szoku. Mam nadzieję, że przez te kilka lat udało mi się poprawić warsztat pisarski i celniej trafiać słowem do czytelnika. Natomiast co do stylu pisania, to wciąż go udoskonalam, czy też wręcz poszukuję własnego kodu porozumiewania się. To wyższa szkoła jazdy i będzie to trwało jeszcze długo.

MP: Czy, jako doświadczony pisarz dalej masz swoich ulubionych autorów, idoli? Osoby z których bierzesz przykład, a może i czerpiesz inspiracje?

MB: Z tym doświadczeniem to bym nie przesadzał. Każda książka to nowe wyzwanie i nigdy nie wiesz, czy uda ci się tę książkę skończyć. Na szczęście literatura to nie program komputerowy. W tym wszystkim najważniejszy jest tzw. „czynnik ludzki”. Moimi ulubionymi pisarzami, od lat, pozostają Kurt Vonnegut, Boris Vian, Andrzej Bursa, czy Marek Hłasko. Oczywiście czytam też innych, ale do tych autorów mam szczególny sentyment. Natomiast idoli nie mam i mieć nie będę. Chyba że będą wyglądali jak Marylin Monroe.

MP: Twoje książki przepełnione są absurdem i satyrą, czy myślałeś kiedyś o napisaniu jakiejś pozycji bez tych 2 elementów?

MB: Tak, to będzie mój testament, ale też nie na pewno. A tak na poważnie, to moją jedyną książką pisaną „na poważnie” jest mój debiut, czyli „Pozytywnie nieobliczalni”.

MP: Albo może spróbowania swych sił w innych gatunkach literackich? Na przykład horror.

MB: Jestem za bardzo bojaźliwy, aby spróbować swoich sił jako autor horrorów. Boję się i nie czuję tego. Boję się i nie czuję tego. Boję się i nie czuję tego…

MP: Marcinie, muszę przyznać, że Silly główna bohaterka "Słodkiej Bomby Silly" jest jedną z moich ulubionych postaci w literaturze. Skąd się wziął pomysł na tę książkę i na tak oryginalną postać głównego bohatera?

MB: Jest mi niezwykle miło, że ta słodka bombka przypadła ci do gustu, ale jak sam wiesz, tematem książki są poważne sprawy. W książce chodzi o to, że ta głupiutka Silly nie może zrozumieć tego, że człowiek jest takim skończonym idiotą i bez mrugnięcia okiem potrafi skazać siebie i innych na zagładę. Czasami odnoszę wrażenie, że jesteśmy wyjątkowo nieudanym rodzajem zwierząt, który potrafi zabijać inne zwierzęta wyłącznie dla przyjemności. Tak zwane „dzikie zwierzęta” nie robią tego w naturze.

MP: W „Silly” poprzez wyśmienitą satyrę ukazujesz bezsens wojen. Czyżbyś był pacyfistą, dla którego to co na przykład wyprawiają Amerykanie lub Rosjanie było i jest głupotą?

MB: Każde wszczynanie oraz prowadzenie wojny jest głupotą. Mam gdzieś względy polityczne, ekonomiczne, rasowe, wyznaniowe i inne. Wojna to rzeź. Bezsensowna. To po prostu potworność w czystej formie.

MP: Czy bohaterowie Twoich książek to czysta fikcja literacka, czy mają oni odpowiedniki wśród twoich znajomych i rodziny?

MB: Oczywiście, że są to fikcyjne postaci. Pisząc książki, staram się wymyślać, czyli kreować rzeczywistość, a nie odtwarzać to, co już widziałem. Myślę, że to podstawowa różnica pomiędzy twórcą, a np. dziennikarzem.

MP: Dwie pierwsze powieści były wydane w formie papierowej. Obecnie wydawane są wyłącznie w formie e-book’ów. Czy chciałbyś w przyszłości wydawać znów książki w tradycyjny papierowy sposób?

MB: Dopuszczam do siebie taką możliwość, ale nie sądzę, aby mogło to nastąpić w moim kraju. Po pierwsze, nie piszę w żadnym konkretnym nurcie literatury (a brak „szufladki” utrudnia rozmowę z wydawcą), po drugie zaś, moje książki są krótkie, a w dzisiejszych czasach od autora żąda się przynajmniej 160-180 stron tekstu. Moje książki są krótsze niż obowiązujący standard, dlatego nie sądzę, aby ktoś był nimi zainteresowany.

MP: Jaki jest Twój sposób na stworzenie książki? Czy, gdy siadasz do pisania masz już cały jej konspekt? Czy może po prostu wiesz jak się zacznie i zakończy, a reszta przychodzi w trakcie pisania?

MB: Przede wszystkim muszę wiedzieć „o czym” ma być książka. Kolejnym etapem jest nakreślenie początku oraz wyraźnego końca historii. Wszystko inne to już kwestia wyobraźni, itp., itd.

MP: Czy Twoim zdaniem książka papierowa powoli odejdzie do lamusa, na rzecz wersji elektronicznych?

MB: Zdecydowanie tak. To nie znaczy, że odejdzie na zawsze. Myślę, że ebooki staną się podstawową, dostępną formą książki, natomiast książka papierowa stanie się czymś drogim i elitarnym. Ale to wszystko - najwcześniej za jakieś 20-30 lat.

MP: A Ty, jako czytelnik wolisz książki papierowe czy elektroniczne?

MB: Czytam książki w obu wersjach. Ale coraz częściej sięgam po e-booki.

MP: Z której ze swoich książek jesteś najbardziej zadowolony i dlaczego?

MB: Bardzo ciężkie pytanie. Czasami wydaje mi się, że najlepszą historię opowiedziałem w „Pozytywnie nieobliczalnych”, a miesiąc później cieszę się, że udało mi się napisać, np. „Słodką bombę Silly” Chyba nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie.

MP: A którą pisało Ci się najtrudniej?

MB: Najciężej pisze się zawsze tę książkę, która właśnie z ciebie wypływa. Akt tworzenia potrafi być bolesny, co nie znaczy, że nie jest przyjemny. Największym problemem jest jednak czas, a raczej jego niedostatki.

MP: Jakie teraz masz plany na przyszłość? Czy piszesz już jakąś nową powieść?

MB: Jestem w trakcie pisania kolejnej książki i próbuję z całych sił „dojechać” do końca tej historii. W głowie mam jeszcze inne opowieści, które chciałbym przelać na papier i mam nadzieję, że tak się stanie. Cały czas coś się rodzi w mojej głowie.

MP: Marcinie, czy jako doświadczony pisarz udzieliłbyś kilku rad, tym którzy dopiero zaczynają i próbują odnaleźć się w świecie literatury?

MB: Od dobrych rad to jest „Wujek Dobra Rada” i nie zamieram się ścigać z tym panem. Wybacz, ale nie zamierzam pouczać innych, co mają robić, jak to mają robić, gdzie wydawać, gdzie nie wydawać, z kim rozmawiać lub z kim się warto kolegować. Jedno jest pewne, decydując się na pisanie, skazujesz się na los człowieka, który nigdy nie ma wolnego czasu. Pisanie prozy – to praca, praca i jeszcze raz praca.

MP: Na koniec muszę nawiązać do nazwy bloga. Lubisz pająki? A może również się nimi interesujesz i masz swojego ulubionego?

MB: Oczywiście, że uwielbiam pająki i nawet od czasu do czasu tkam swoją osobistą pajęczynę. Ale ulubionego pająka jeszcze nie mam.

MP: Czy myślisz, że pająk lub skorpion byłby dobrym głównym bohaterem w książce?

MB: Gdyby miał na imię Stefan albo Arkadiusz to oczywiście, że tak. Mógłby być np. głównym bohaterem jakiejś romantycznej historii, która oczywiście dobrze się kończy (bo musi się sprzedać).

MP: Dziękuję za rozmowę.

MB: Wielkie dzięki za rozmowę!

4 komentarze:

  1. Ciesze się, że się zdecydowałeś na nowy cykl, bardzo lubię czytać wywiady, szczególnie autorów których nie znam. Muszę sięgnąć po książki autora :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję wywiadu i determinacji w otwieraniu nowego blogowego cyklu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny autor, a książki pisze "bombowe" :D ot taki suchar. Bardzo lubię jego ironię, sarkazm i podejście do życia.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...