czwartek, 16 kwietnia 2015

Nomen Omen

Czy jest jakiś sposób skrzywdzenia dziecka przed jego narodzinami? Moim zdaniem tak - wystarczy nadać mu dziwne, niespotykane lub archaiczne imię. W tym sposobie krzywdzenia wyspecjalizowały się zagraniczne celebrytki. Dobrym przykładem jest dziecko Kim Kardashian - North West (Północny Zachód(!?)) lub aktorki Angeliny Joli - Maddox Chivan (to brzmi jak jakiś nawóz). I jeśli myślicie, że fala dziwnych imion ominęła Polskę to weźmy na przykład Michała Wiśniewskiego i to jak on nazywa swoje pociechy: Fabienne, Etiennette, Vivienne Viennę. Ale nie tylko celebryci i różnej maści gwiazdy coraz częściej krzywdzą tak swoje potomstwo, na moim osiedlu jest coraz więcej Johnów, Alanów, Xawierów (tak przez X). Takim sposobem również została skrzywdzona główna bohaterka książki "Nomen Omen" autorstwa Marty Kisiel - Salomea Klementyna Przygoda.

Marta Kisiel zadebiutowała "Rozmową Dyskwalifikacją" na łamach magazynu Fahrenheit, ma na swoim koncie kilka opowiadań publikowanych miedzy innymi w antologiach: "Kochali się, że aż strach", "Nawiedziny". Do tej pory spod jej ręki wyszły dwie książki, świetnie przyjęte i poszukiwane "Dożywocie" i dziś recenzowany "Nomen Omen", a trzecia "Zombie Grey" właśnie jest tworzona. Prywatnie Marta jest miłośniczką gier planszowych, niestety nie miałem jeszcze przyjemności usiąść z Nią przy jednym stole i zagrać. A mnie (czym się szczycę) nazywa "bezwzględnym zwierzem z aparatem".

Salka Przygoda to jak wynika z opisu kobieta potężna, wyższa ode mnie o 6cm (ja mam 177) i tylko o 8kg mniej ważąca (ważę 84) dwudziestopięcioletnia. Jest ona usposobieniem pecha, jeśli na kilometr kwadratowy będzie tylko jedna kałuża wiadomo już, że Salka właśnie w niej wywinie kozła. A na domiar pecha los obdarował ją rodzicami których nikt z nas by nie chciał: "Ojca żyjącego mentalnie w dziewiętnastym wieku i Matki która na każdym kroku chce uwolnić "rozbuchany erotyzm" drzemiący w córce." Więc jak tylko nadarza się okazja uciec ze swojego rodzinnego miasteczka do Wrocławia Salka długo się nie zastanawia.

Gdy dociera już pod adres gdzie od teraz będzie mieszkać, dom wydaje się żywcem wyjęty z filmu grozy. Lecz wygląd tego budynku to i tak nic w porównaniu z tym co czeka główną bohaterkę w środku. A w nim panuje żelazna dyscyplina, w radiu i telefonie słuchać szepty, a współlokatorem Salki zostaje Roy Keane, papuga z nałogiem wafelkowym. Jest jeszcze właścicielka wyższa o całą głowę od Salki starsza pani pełna energii.

Na domiar złego we Wrocławiu swoją braterską miłość zaczyna okazywać Salce Niedaś Przygoda jej młodszy brat - pasożyt społeczny, leń i zakała ale przede wszystkim kradziej pomarańczy. Robi on to w bardzo szczególny i zaskakujący sposób próbując utopić ją w Odrze. I jeśli czytelnik myśli, że to już koniec problemów to jest w wielkim błędzie to dopiero ich początek!

Lecz nie tylko bohaterowie pierwszego planu jak Salka czy Niedaś są tutaj wyraziści i ciekawi, każda postać która przewija się w książce jest "jakaś" nie ma tu postaci bezbarwnych, bez polotu. Każda osoba w "Nomen Omen" coś sobą reprezentuje jak np. Niedaś - chaos, Bartek - inteligencję itp.

Bardzo dobrym dodatkiem pomagającym zorientować się w biegu historii z książki są dwa plany miasta umieszczone na samym końcu książki - z roku 1945 i z czasów obecnych. Najbardziej przydaje się to osobą takim jak ja będącym we Wrocławiu raz lub tym, którzy nie byli tam wcale gdyż dzięki temu po prostu możemy zorientować się co i gdzie dzieje się w książce. A przy najbliższej okazji również udać się w te miejsca znając ich lokalizacje właśnie dzięki tym planom.

Sama książka jest pełna porządnego czarnego humoru idealnie wpisującego się w to co sam lubię i co najbardziej mnie śmieszy. Sądzę, że nie znajdę osoby która choć raz by przy tej książce się nie zaśmiała. A szczególnie polecam ją każdemu kto po ciężkim dniu w pracy bądź na uczelni szuka chwili odpoczynku, relaksu w bardzo dobrym wydaniu.

I teraz najtrudniejsza część, czy "Nomen Omen" jest lepsza od "Dożywocia"?

Moim zdaniem obydwie pozycje są na bardzo wysokim poziomie w "humorystycznym fantasy" i twierdzenie, że "Nomen Omen" jest lepszy było by niesprawiedliwe. "Omen" ma tylko jedną rzecz której brakowało (mi to całkowicie nie przeszkadzało) w "Dożywociu", a dokładniej ma fabułę.

A w mojej kolekcji ulubionych książek z "humorystycznego fantasy" "Nomen" trafia zaraz obok "Kłopotów w Hamoirholm" - Wojciecha Świdziniewskiego i "Profesjonalnego zwierzołaka" - Andrieja Bielanina i Galiny Czernaji.

Na sam koniec zerknijmy jeszcze na stronę estetyczną książki. Gdy trzymamy "Nomen Omen" w ręce od razu rzuca nam się prześliczna prawie całkowicie czarno-biała okładka. Widzimy na niej dom najpewniej ten przy "Lipowej 5" w którym zamieszkała Salka. W oknie po rudych włosach można wypatrzyć Salkę, a na jednym z balkonów siedzi papuga. Moim zdaniem jest to jedna z ładniejszych okładek jakie ostatnio widziałem za którą odpowiedzialny jest Dark Crayon. I to jest chyba jedyny element który mogę śmiało powiedzieć jest znacznie lepszy niż przy Dożywociu. Dodatkowo w środku książki czytanie umila nam kilka bardzo interesujących ilustracji spod ręki Katarzyny Babis i powiem szczerze ja inaczej wyobrażałem sobie Salkę, ta z ilustracji jest taka hmm... bardzo słodka.
Książka przeczytana i zrecenzowana w ramach wyzwania - Czytam Fantastykę.

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. W sieci Dedalus jest za magiczne 15-16 złotch do nabycia ;)

      Usuń
  2. Ja Cię, beret! Jakieś mentalne połączenie, też niedawno przeczytałam, tylko że jeszcze nie spamowałam u siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie po rozmowie z Tobą stwierdziłem, że czas przeczytać w końcu Nomen Omen :)

      Usuń
  3. Potwierdzam - książka jest świetna :) Sama polecam ją każdemu, kto chce przeczytać coś dobrego, a zarazem pełnego humoru. "Dożywocie" nadal przede mną, ale to się nadrobi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ją w planach, niestety - dość odległych z racji ograniczonych funduszy. Niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczęłam czytać tę książkę, ale potem zarzuciłam ten proceder na rzecz innego :P Nie wiem, może kiedyś jeszcze do niej wrócę? Choć po takiej recenzji powinnam chyba napisać, że wrócę na pewno :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie jestem w trakcie i ledwo się oderwałam, aby napisać recenzję poprzedniej książki i przejrzeć aktualności ;) Co do samej książki - świetna i jestem ciekawa, jak się zakończy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już jakiś czas temu słyszałam o tej książce u jednej z vlogerek, ale jakoś nie możemy na siebie trafić z tą książką :)
    http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Mimo, że fantastyka nie jest gatunkiem, po który chętnie sięgam, to jednak ta książka mnie intryguje i z pewnością kiedyś na nią zapoluję i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...